W imię i na część Najświętszego Serca Jezusa!
Nysa, dnia 11 marca 1879 r.
Moje kochanej Siostry!
W dniu dzisiejszym przyjmijcie serdeczne podziękowanie, jakie składam w imieniu własnym jak i moich czcigodnych Sióstr asystentek, za udzielone nam wsparcie modlitewne w ubiegłym roku oraz za wszystkie złożone z dziecięcą miłością ofiary. Oby dobry Bóg wynagrodził Siostrom to wszystko po tysiąckroć.
Proszę również Siostry o kontynuowanie modlitwy, przede wszystkim o siły i światło płynące z góry, abyśmy mogły pełnić nasz urząd zgodnie z życzeniem władz duchowych do czasu, aż nastąpią lepsze i bardziej korzystne warunki zewnętrzne.
Aby w naszym Zgromadzeniu wszystko to, co czynimy, było na większą chwałę Boga i dla dobra naszego Zgromadzenia. Proszę Was, drogie Siostry, starajcie się poprzez całe swoje postępowanie, opanowanie i prawdziwą pobożność, aby dobry Bóg skrócił czas ucisku i pozwolił na szybkie nadejście lepszych dni. Starajcie się też nieustannie dawać wyłącznie dobry przykład wszystkim chorym i osobom świeckim, unikając wszystkiego, co mogłoby przynieść wstyd i nieszczęście naszemu świętemu Kościołowi i Zgromadzeniu. Bez tego i tak nie brakuje nam cierpienia. Byłoby z naszej strony wielką nieodpowiedzialnością, gdybyśmy pomnażały tę niedolę swoim niewłaściwym postępowaniem.
Dlatego też bądźcie, kochane Siostry, bardzo ostrożne. Szarym Siostrom bardziej przystoi pokora i skromność, niż dusza wypełniona wyniosłością i miłością własną, szukająca wyłącznie swojego ja. Od takich osób nie można oczekiwać,że będą żyły ze Współsiostrami w pokoju, a wręcz przeciwnie, będą ku udręczeniu innych drażliwe, przeczulone i skłonne do kłótni.
Kochane Siostry, mimo szalejących wokół burz mogłybyśmy pracować i żyć razem w zadowoleniu i szczęściu, gdybyśmy tylko dokładnie wykorzystywały dostępne nam łaski; gdybyśmy przenosiły się na co dzień myślami do Nazaretu i wybierały za wzór Świętą Rodzinę. Tam oto widzimy, jak Jezus z największą doskonałością i w posłuszeństwie oddaje się wszystkim swoim zadaniom, nie szukając dla siebie poważania, ale stara się oddać chwałę i cześć Ojcu Niebieskiemu. Dostrzegamy tam wyłącznie wzajemny szacunek, miłość i zaufanie, nie ma tam wyniosłości, zazdrości, drażliwości ani antypatii. Wszyscy darzą się życzliwością i dobrocią. Byłoby piękne i Bogu miłe, gdyby to samo dało się powiedzieć o nas. Jako prawdziwe córki św. Elżbiety, gdy będziemy wymagały od siebie, wówczas nie będziemy rozglądały się w poszukiwaniu innych wartości, poza Bożą chwałą, dobrem bliźnich i własnym zbawieniem.
Bądźmy więc cierpliwe i wyrozumiałe dla osób, które błądzą. Ludzi, którzy zeszli na manowce, sprowadzajmy na właściwą drogę, kierując się siostrzaną miłością, mając dla nich zrozumienie, a przede wszystkim pobożną modlitwę. Najświętsze Serce Jezusa nie pozostawi naszych starań bez nagrody, będzie raczej rozpalać nasze serca miłością świętych, której ciągle jeszcze bardzo nam brakuje.
Uciekajmy się zawsze do Najświętszego Serca Pana Jezusa i znajdujmy w nim schronienie. W momencie pokus zmysłowych, pychy, wyniosłości czy innych, przytulmy się do tego kochającego Serca, przypomnijmy sobie nasze święte śluby. Obejmijmy mocno Jezusa z pokorną ufnością w Jego nieskończoną dobroć, prosząc, abyśmy na zawsze pozostały Mu wierne. Nigdy nie zapominajmy o słowach królewskiego proroka „że dusza, która boi się Boga, nie ulega chwiejności”.
Kochane Siostry, chciałabym Wam w moim liście jeszcze niejedno przekazać, ale ufam, że stosujecie się do wszystkich moich napomnień, tych dzisiejszych i wcześniejszych, i będziecie je nadal przestrzegać. Tak łatwo moje słowa mogą okazać się ostatnimi. Potem nadejdzie surowy dzień sądu i będziemy musiały zdać rachunek z dobrych uczynków, których dokonałyśmy, jak i ze złych, których nie uniknęłyśmy. Korzystajmy więc z danego nam czasu, aby gromadzić jak najwięcej zasług na poczet życia wiecznego poprzez żarliwe wypełnianie naszych zawodowych obowiązków, szczerą miłość do Sióstr ze Wspólnoty i pobożne życie. A wtedy możemy mieć nadzieję na łagodny wyrok.
Niech dopomoże nam w tym Jezus Chrystus, Maryja, św. Józef, pod których szczególną opiekę Was wszystkie, kochane Siostry, oddaję i o wstawiennictwo proszę. Z pozdrowieniami,
Dlatego też bądźcie, kochane Siostry, bardzo ostrożne. Szarym Siostrom bardziej przystoi pokora i skromność, niż dusza wypełniona wyniosłością i miłością własną, szukająca wyłącznie swojego ja. Od takich osób nie można oczekiwać,że będą żyły ze Współsiostrami w pokoju, a wręcz przeciwnie, będą ku udręczeniu innych drażliwe, przeczulone i skłonne do kłótni.
Kochane Siostry, mimo szalejących wokół burz mogłybyśmy pracować i żyć razem w zadowoleniu i szczęściu, gdybyśmy tylko dokładnie wykorzystywały dostępne nam łaski; gdybyśmy przenosiły się na co dzień myślami do Nazaretu i wybierały za wzór Świętą Rodzinę. Tam oto widzimy, jak Jezus z największą doskonałością i w posłuszeństwie oddaje się wszystkim swoim zadaniom, nie szukając dla siebie poważania, ale stara się oddać chwałę i cześć Ojcu Niebieskiemu. Dostrzegamy tam wyłącznie wzajemny szacunek, miłość i zaufanie, nie ma tam wyniosłości, zazdrości, drażliwości ani antypatii. Wszyscy darzą się życzliwością i dobrocią. Byłoby piękne i Bogu miłe, gdyby to samo dało się powiedzieć o nas. Jako prawdziwe córki św. Elżbiety, gdy będziemy wymagały od siebie, wówczas nie będziemy rozglądały się w poszukiwaniu innych wartości, poza Bożą chwałą, dobrem bliźnich i własnym zbawieniem.
Bądźmy więc cierpliwe i wyrozumiałe dla osób, które błądzą. Ludzi, którzy zeszli na manowce, sprowadzajmy na właściwą drogę, kierując się siostrzaną miłością, mając dla nich zrozumienie, a przede wszystkim pobożną modlitwę. Najświętsze Serce Jezusa nie pozostawi naszych starań bez nagrody, będzie raczej rozpalać nasze serca miłością świętych, której ciągle jeszcze bardzo nam brakuje.
Uciekajmy się zawsze do Najświętszego Serca Pana Jezusa i znajdujmy w nim schronienie. W momencie pokus zmysłowych, pychy, wyniosłości czy innych, przytulmy się do tego kochającego Serca, przypomnijmy sobie nasze święte śluby. Obejmijmy mocno Jezusa z pokorną ufnością w Jego nieskończoną dobroć, prosząc, abyśmy na zawsze pozostały Mu wierne. Nigdy nie zapominajmy o słowach królewskiego proroka „że dusza, która boi się Boga, nie ulega chwiejności”.
Kochane Siostry, chciałabym Wam w moim liście jeszcze niejedno przekazać, ale ufam, że stosujecie się do wszystkich moich napomnień, tych dzisiejszych i wcześniejszych, i będziecie je nadal przestrzegać. Tak łatwo moje słowa mogą okazać się ostatnimi. Potem nadejdzie surowy dzień sądu i będziemy musiały zdać rachunek z dobrych uczynków, których dokonałyśmy, jak i ze złych, których nie uniknęłyśmy. Korzystajmy więc z danego nam czasu, aby gromadzić jak najwięcej zasług na poczet życia wiecznego poprzez żarliwe wypełnianie naszych zawodowych obowiązków, szczerą miłość do Sióstr ze Wspólnoty i pobożne życie. A wtedy możemy mieć nadzieję na łagodny wyrok.
Niech dopomoże nam w tym Jezus Chrystus, Maryja, św. Józef, pod których szczególną opiekę Was wszystkie, kochane Siostry, oddaję i o wstawiennictwo proszę. Z pozdrowieniami,
Wasza
szczerze Was kochająca Matka
M. Franciszka
za: Franciszka Werner, Listy współzałożycielki i drugiej przełożonej generalnej oraz dokumenty dotyczące historii Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety 1850-1885.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz