List do Matki Marii Merkert, 29.11.1870 r.

Niech będzie pochwalny Jezus Chrystus!
Wrocław, dnia 29 listopada 1870 r.
Kochana Matko Mario!

Wczoraj przyjechałam do Wrocławia pociągiem kurierskim o godzinie szóstej rano, razem z Siostrą Borgią, która czuje się bardzo źle; ma całkowicie sparaliżowaną lewą stronę ciała. Pan dr Menschig twierdzi, że to pochodzi od rdzenia kręgowego. Nie będę opisywać okropnej podróży, ale cieszę się, że wreszcie tu dotarłyśmy, bo trzeba było ją nosić jak dziecko.

Teraz o czymś innym. Właśnie odwiedził nas pan von Montbach i dopytywał się, czy Matka jest w Nysie. Otrzymał zlecenie przewiezienia trzech Sióstr do Torgau i chciałby na ręce Przewielebnej Matki wysłać dla nich bilety. Potem Siostry muszą te bilety odesłać do niego z powrotem, bo nie można ich już wykorzystać dla rannych. Obiecałam panu von Montbach, że Przewielebna Matka zbierze te bilety, które są już niepotrzebne i je odda, z wyjątkiem tych tutaj, które odda później panu von Montbachowi. Trzeba je zwrócić, nawet wtedy, gdyby żadna z Sióstr nie maiła już w ten sposób podróżować, bo w przeciwnym razie mogą być problemy. Na kolei mają bowiem surowe wymagania.

Nie będę się śpieszyć z moim powrotem, ponieważ w sobotę przyjechała do Berlina Siostra Róża, która, być może, mogłaby przejąć szpital polowy w Berlinie albo zająć moje miejsce.

Rozmawiałam z Księdzem Biskupem Sufraganem w sprawie Siostry Hiacynty. Jego Ekscelencja uważa, że na razie byłoby lepiej milczeć. Na ponowną prośbę pana von Sleniko musiałam po raz trzeci zabrać Siostrę Hiacyntę do Paryża, żeby towarzyszyła rannym. W późniejszym czasie wróci tu sama, żeby porozmawiać z Jego Ekscelencja oraz z kochaną Matką. To wszystko to tylko takie gadanie. Strażnik zostanie wkrótce zwolniony, bo już dwa razy oszukał inspektora i w tym samym baraku zginęły pieniądze. Odwołano również pięknego majora von Keshela i to na skutek skarg nie tylko ze strony kobiet, ale i lekarzy, bo okazał się, ogólnie mówiąc, osobą nieznośną. Kto pod kim dołki kopie itd. Tu się już to sprawdziło i sprawdzi się też w przypadku Siostry Hiacynty.

Mam nadzieję, że kochana matka czuje się lepiej. U mnie teraz też jest wszystko w porządku. Powierzam Matkę Panu Bogu, z miłością,
Wasza
Franciszka

za: Franciszka Werner, Listy współzałożycielki i drugiej przełożonej generalnej oraz dokumenty dotyczące historii Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety 1850-1885.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz